Byłam zła na siebie i na nią. Przecież to nie moja wina, że jestem
czarodziejką. To co wydarzyło się na korytarzu było dla mnie straszne.
Gdy szłam tamtędy nagle spadły wszystkie donice z kwiatkami. Musiałam
wszystko posprzątać, akurat zadzwonił dzwonek i chciałam już iść do
domu. Poszłam do domu, ale i tam nie było najlepiej. Rodzice znowu się
pokłócili. Wzięłam telefon z kuchni i bez słowa poszłam na poddasze do
mojego pokoju.
Z rodzicami mieszkam w małym domu na osiedlu
Warszawskim. Jestem jedynaczką. Nie zdajecie sobie sprawy jak to jest
być jedynym dzieckiem w rodzinie. Powiem, że strasznie.
Cokolwiek
trzeba zrobić to tylko Elle to Elle tamto. Czasami mam już tego dosyć,
ale da się z tym żyć. Usiadłam na moim obrotowym krześle, które w ogóle
nie pasuje do starego biurka.
Wyjęłam z plecaka książki i zaczęłam
odrabiać zadania. Nie szło mi najlepiej, ponieważ cały czas myślałam o
Mel. Zobaczyłam telefon, który położyłam na łóżku. Chciałam zadzwonić do
Melisandry, lecz coś w środku mówiło mi, że nie mogę tego zrobić. To
ona powinna zadzwonić do mnie, to ona się na mnie wydarła. Zgłodniałam.
Mama zawołała mnie na obiad, lecz najpierw musiałam iść do sklepu po
cukier, który akurat się skończył. Posłusznie poszłam do tego głupiego
osiedlowego sklepu. Spotkałam tam nie kogo innego jak Kay. Chciałam
przejść obok dumnie, lecz zaczęła coś do mnie znowu mówić.
-Znam
Twoją tajemnicę, nie ukryjesz jej długo przed światem.- uśmiechnęła się
do mnie z wyższością i zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać poszła, jakby
nigdy nic. Nie miałam czasu długo nad tym rozmyślać, bo wiedziałam, że
mama będzie się denerwować. Poszłam do sklepu kupiłam cukier i wróciłam
do domu. Obiad już na mnie czekał, ale rodzice pewne już pogodzeni, bez
żadnej zapowiedzi pojechali na zakupy. Zostawili mi tylko karteczkę.
Robiło
się już późno, a ja boję się być wieczorem sama w domu. Nie było rady
musiałam zadzwonić do najbardziej zaufanej mi osoby. Mojej jedynej
przyjaciółki. Zadzwoniłam i przyszła do mnie zadowolona. Opowiedziała mi
o Anthonim, którego poznała przez Internet…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz